Naprawa blacharska Astry G

Witam serdecznie, dziś postaram się opisać wam moje zmagania z naprawy blacharskiej w moim samochodzie, a konkretniej- w Astrze G kombi.

Auto posiadam od 4 lat i w zasadzie nie miałem czasu ani warunków zająć się konkretnie podwoziem jak i korozją w aucie, na szczęście nadszedł na to czas. Naprawę podzieliłem na dwa etapy blacharkę i lakierowanie samochodu. Najpierw skupie się opisać same prace blacharskie jakie wykonałem w amatorskich warunkach.

Jak widać na zdjęciach korozja obszernie objęła:

Obydwa nadkola tylnie, wlew paliwa, zakończenia podłużnicy tylnej , kilka dziur w podłodze oraz podłużnice tylnie czyli miejsca mocowań sprężyn tylnych (charakterystyczne miejsce w oplach z końca lat 90tych). Progi były wymieniane 3 lata temu. Jednak wzmocnienia progów i progi wewnętrzne były już w fatalnym stanie.

 


 

Naprawę rozpocząłem od wymycia możliwie najlepiej podwozia.

Następnie dla własnego bezpieczeństwa zdemontowałem zbiornik z paliwem, zakręciłem butle gazową, Zdemontowałem koła zabezpieczając je na klockach oraz zdemontowałem akumulator oraz cały wydech dla wygody.

Wszelkie baranki i fabryczną mastykę usuwałem opalarką i szpachelką bądź szczotkami drucianymi na szlifierce i wiertarce. Przerdzewiałe elementy zostały wycięte a lekko skorodowaną blachę doczyszczałem tarczą z papierem ściernym oraz tarczą RS.

Wszystkie skorodowane elementy zostały zastąpione blachą którą kupiłem w sklepie grubości blach jakie używałem to od 1mm do 2 mm w zależności od przeznaczenia. Blachy zostały dokładnie odtłuszczone i polakierowane epoxydem z jednej strony tej która pójdzie do wewnątrz. Blachy wspawałem migomatem magnum 205L.

Jako że nie posiadam giętarki do blachy grubsze kawałki musiałem niestety spawać do kupy.Wszelkie trudne kształty robiłem z tekturowych szablonów.

Gniazda mocowania tylnych sprężyn dorobiłem z grubej blachy  kawałka rurki którą zaślepiłem:

Po wspawaniu łatek wszystko pokryłem farbą RD Elastometal. Farbę nakłada się pędzlem w dwóch warstwach w odstępie kilku godzin ma konsystencje gumy i wysoki indeks antykorozyjności a powierzchnia nie miusi być idealnie doczyszczona jak to bywa w przypadku czyszczenia mechanicznie

Wnękę koła zapasowego doczyściłem do zera tarczą rs pokryłem app r stopem potem epoxydem i mokre na mokre masą sikaflex

Sytuacja wlewu i nadkola tylnych błotników była fatalna. Po wycięciu rantu tylnego błotnika okazało się że całe nadkole wewnętrzne zgniło razem z wlewem paliwa.

Powodem korozji było nieumiejętne wspawanie tylnego nadkola na zakładkę przez poprzednika i nagromadzona woda korodowała w tym miejscu. Wewnętrzne nadkola oraz wlew wspawałem ze zdrowego dawcy po dokładnym oczyszczeniu nałożyłem epoxyd pędzlem i po około 8 godzinach. Gdy epoxyd trochę podeschnął nałożyłem masę uszczelniającą i na to sikaflex 529 at czyli masę polimerową specjalnym pistoletem

Nadkola zewnętrzne po zmatowieniu włókniną czerwoną pokryłem epoxedem z obu stron w wersji wypełniającej i zostały punktowo po szczepiane metodą mig a wypełnione lutospawaniem.

Następnie wszelkie nierówności zostały zacynowane.

Z klapą z tyłu było mniej kolorowo :[

Wypadły ogromne dziury i sporo ognisk rdzy pod blendą które oczyściłem wstawiłem łatki i doprowadziłem do względnego stanu. Miałem kupić używaną ale niestety na tą chwilę nie udało się dorwać nic zdrowego.

Na koniec wszystko zostało dokładnie pokryte od wewnątrz gdzie było to możliwe epoxydem z pędzla który doskonale wpływa w spawy i do tego jeszcze wszędzie wtrysnąłem wosk który skutecznie zabezpieczy wszystko.

Prace związane z blacharką zajęły mi 5 tygodni. Było naprawdę sporo spawania i czyszczenia ale efekt jest zadowalający. W kolejnej części opiszę jak polakierowałem cały samochód po blacharce pozdrawiam.

Tagi , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz